Wyniki wyszukiwania dla hasła: Edgar Degas Życie i

Tancerka za 12 milionów funtów
Dom aukcyjny Sotheby's wystawił do licytacji rzeźbę francuskiego impresjonisty Edgara Degasa "14-letnia baletnica". Firma liczy, że dzieło sztuki osiągnie cenę 12 milionów funtów

14-letnia baletnica" to jeden z niewielu brązów Degasa pozostających w rękach prywatnych. Będzie licytowana na aukcji w przyszłym miesiącu.

Datowana na lata 1879-81 rzeźba, jedyna, jaką wystawiono za życia Degasa, który dużą część swojej twórczości poświęcił na portretowanie tancerek baletowych, została znaleziona po jego śmierci w pracowni. Był to model z wosku, taki, jakimi artysta posługiwał się w pracy.

Dzieło na drucianym stelażu, wysokości około metra, Degas ubrał w tiule i gazę. Wystawiona na nowojorską aukcję tancerka została odlana w brązie dopiero w 1922 roku.

Rzeźbę wstawił na aukcję brytyjski milioner John Madejski, prezes klubu piłkarskiego Reading.

W listopadzie inna z tancerek Degasa, w pastelu, została sprzedana na aukcji w Nowym Jorku za 37 mln dolarów; była to rekordowa cena za dzieło tego artysty. "Ten wysublimowany pastel", określany jako "arcydzieło impresjonizmu", przedstawia tancerkę za kulisami podczas przerwy. Zdaniem ekspertów dzieło to oddaje istotę twórczości Degasa.

PAP


Więc tak

Ja lubię impresjonizm, szczególnie Clauda Monet, Edgara Degas, Augusta Renoir.
Jako, że zawsze byłam niezdrowo zafascynowana bohemą dziewiętnastowiecznego Paryża, to nie sposób nie wspomnieć tutaj o Toulouse-Lautrec’u (uwielbiam go za jego plakaty i uwiecznianie atmosfery i życia Moulin Rouge)

Lubię tez Muchę, Dali (surrealizm). Uwielbiam Muncha, van Gogh’a (wsio z ekspresjonizmu).

Jeżeli chodzi o współczesność to grafiki Giger’a i Royo sa genialne

W sumie to ja ogólnie lubię sztukę



Edgar Degas

Edgar Degas, właśc. Edgar Hilaire Germain de Gas (19 lipca 1834 - 27 września 1917) - malarz i rzeźbiarz francuski.

Urodził się w Paryżu. Studiował pod kierunkiem Lamothe'a w tamtejszej École des Beaux-Arts (Szkole Sztuk Pięknych). Pierwotnie pozostawał pod wpływem twórczości Ingresa. Pełna inwencji kompozycja, świetna kreska i umiejętność przedstawiania postaci w ruchu przyczyniły się do uznania go za jednego z największych malarzy końca XIX wieku.

Początkowo malował historyczne i współczesne sceny rodzajowe, konie i sceny sportowe, w czym można zauważyć wpływy Maneta. Znany jest jednak szczególnie z obrazów przedstawiających tańczące kobiety.

Degas bywa zaliczany do impresjonistów, jego prace ciążyły jednak często w kierunku realizmu i romantyzmu.

W latach 1872 - 1873 mieszkał u krewnych w Nowym Orleanie, skąd przywiózł do Francji jedyny obraz sprzedany za jego życia do muzeum (Giełda bawełniana w Nowym Orleanie).

Gdy w latach 80. Degas zaczął mieć kłopoty z oczami, skłonił się ku rzeźbie i pastelom, jako że te techniki nie wymagały ostrego wzroku.

Zmarł w Paryżu. Pochowany jest na Cimetière de Montmartre.



Lubie impresjonistów, chyba za mgiełke melancholii i ciepły koloryt ich dzieł....
Pozdrawiam

Użytkownik Pszemol <Pszemol@PolBox.com> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:ap1bd8$301v$2@tryton.plocman.pl...
"Anna" <anna.pk@sympatico.ca> wrote in message
news:aoq600$1jrt$1@tryton.plocman.pl...
Pszemku.Prawdziwi i wielcy artysci tworzyli swoje dziela wlasnie w
okresie
kiedy nie istnialy metody subwencjonowania ich przez panstwowe dotacje.
Leonard de Vinci, Michal Aniol (Rzym), wielcy impresjonisci francuscy
Claud Monet,
August Renoir, Edgar Degas, Paul Cezanne itp, itd. Setki, tysiace takich
przykladow mozna podac od poczatkow istnienia cywilizacji.

I dlatego własnie umarli często jako nieznani biedacy, których dzieła
przyniosły bogactwo dopiero po ich śmierci ludziom często zupełnie
z nimi niezwiązanym.

Czy w okresie kiedy tworzyli oni swoje dziela istnialy panstwowe dotacje
?
A jakie dziela powstaly w krajach ktore taka dotacje dawaly z kieszeni
przecietnych obywateli? Mozesz mi przypomniec, bo ja jakos nie pamietam.

Ja również za eksperta z dziedziny sztuki się nie uważam.


Wystarczy przeczytać kilka biografii wielkich artystów, najlepiej spisanych
w dawniejszych czasach, gdy liczyła się rzeczowość ( n.p. Giorgio Vasari
"Żywoty Najsławniejszych Malarzy, Rzeźbiarzy i Architektów" ), lub coś
treściwego współczesnego, pozbawionego marksistowskiej (nad)interpretacji i
uproszczeń żywcem z Ministerstwa Prawdy (trzeci stopień prawdy wg
systematyki góralskiej).

{ Ja wyciągnąłem wniosek, że ci ludzie żyli trochę w innym świecie, nie
przykładając takiej wagi do materialnej strony własnego, ulotnego życia
doczesnego . }

Ludzie od zawsze pragnęli upiększać swoje otoczenie. Bankier płacił złotem,
straganiarz pomid'ORami (dziś ten drugi nie ma szans - artyści na państwowym
garnuszku nie są głodni; kiedyś było powiedzenie "dobry artysta, to głodny
artysta"). Niektóre z tych przypadkowych inwestycji okazywały się po długim
czasie lukratywne (jak w każdej dziedzinie).

Radek

..


Kolejna porcja nowosci bedzie dotyczyla monet zlotych, przy okazji zaprezentuje wloska serie monet zlotych :"Sztuka europejska".

Zaczne jednak od innych monet wybijanych w Mennicy Rzymskiej, od monet watykanskich.

Znane sa juz tematy monet kolekcjonerskich na rok 2008, prozno tej wiadomosci szukac na tej stronie:
http://www.vaticanstate.va/EN/Shop/Shop_Monete.htm
ale mam nadzieje, ze z czasem sie pojawia. Polecam ja sprawdzac.

Watykan:
2 euro - Rok Pawlowy,
5 euro - XXIII Swiatowy Dzien Mlodziezy- Sydney 2008,
10 euro - XLI Swiatowy Dzien Pokoju,
Uwaga nowa seria w zlocie : Rzezby Watykanu-Rok 1
20 euro - Torso z Belwederu (Torso Heraklesa),
50 euro - Pieta Michala Aniola.

Od 2003 Republika Wloska emituje serie zlotych monet o nominalach 20 euro i 50 euro:Sztuka europejska.
Na rok 2008 zaplanowano emisje monet :
20 euro - poswiecona sztuce Holandii,
50 euro - poswiecona sztuce Portugalii.
Podaje specyfikacje monet z tej serii:
20 EURO , Au .900, 6,451 g , srednica - 21mm,
50 EURO , Au .900, 16.129 g , srednica -28 mm.

Dotychczas ukazaly sie:
2003
20 euro -Wlochy - Marino Marini, rzezba "Jezdziec", naklad- 6000 szt.
50 euro - Austria - Gustaw Klimt,obraz "Trzy okresy zycia kobiet", naklad-6000 szt.
2004
20 euro - Belgia - Rene Magritte, obraz "Mezczyzna w meloniku" , naklad-6000 szt.
50 euro - Dania - Bertel Thorvaldsen, plaskorzezba "Noc", naklad- 3200 szt.
Sam Thorvaldsen jest dla nas Polakow ciekawy i znany z ....pomnika Ksiecia Poniatowskiego przed Palacem Prezydenckim w Warszawie, wiecej tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bertel_Thorvaldsen
2005
20 euro - Finlandia - Budynek Wyzszej Szkoly Technicznej w Helsinkach zaprojektowany przez Alvar Aalto, naklad - 5000 szt.
50 euro - Francja - Edgar Degas, rzezba w brazie "Tancerka", naklad - 5000 szt.
2006
20 euro - Niemcy - Erich Mendelsohn, Wieza Einsteina w Poczdamie, naklad - 5000 szt. Projekty Mendelsohna znajdziemy m.in. w Gliwicach i Wroclawiu
http://pl.wikipedia.org/wiki/Erich_Mendelsohn
50 euro - Grecja - Fidiasz, Jezdzcy z fryzu Partenonu na Akropolu w Atenach, naklad - 3000 szt.
2007
20 euro - Irlandia - Sztuka celtyck ," Broszka Krolow Tara".
50 euro - Norwegia - Edward Munch, obraz "Krzyk".

Pozdrawiam

Tabletki takie jak Prozac nie są pomocne w walce z depresją - tak wynika z badań prof. Irvinga Kischa, opublikowanych w tym tygodniu. Ale przygnębienie i skłonność do smutku może mieć też pozytywne skutki - przekonuje dr Paul Keedwell z Instytutu Psychiatrii w King's College w Londynie.

Depresja towarzyszy człowiekowi od zawsze. Znany londyński psychiatra twierdzi, że łagodna odmiana tego schorzenia pomogła ludzkości uodpornić się i wzmocnić psychicznie. Przypomina to słowa Nietzschego: "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni".

Zdaniem naukowca, jeśli skłonność do depresji nie zaniknęła w procesie ewolucyjnym, znaczy to, może nam ona być przydatna. Otrzymałem wiele maili od ludzie, którzy w przeszłości cierpieli na depresję. Wielu z nich twierdzi, że te problemy psychiczne w gruncie rzeczy pomogły im zmienić ich życie, wybrać np. nową ścieżkę kariery - mówi dr Keedwell. Naukowiec podkreśla znaczenie introspekcji, która okazuje się pomocna w podejmowaniu trudnych decyzji.

De objawów depresji przyznawali się m.in. Sylvia Plath, Winston Churchill, Tennessee Williams, Ernest Hemingway, Paul Gauguin, Edgar Degas, William Blake. Z żyjących artystów mówili o niej Elton John, Ewan McGregor i Morrisey. Nie wszyscy radzili sobie z tym problemem.

W Wielkiej Brytanii na depresję cierpi jeden na czterech mężczyzn i jedna na pięć kobiet. Dr Keedwell uważa, że walka z depresją może uczynić z nas silniejszych ludzi, nauczyć nas empatii. W swojej książce "Jak przetrwał smutek" przytacza przykład lekkoatletki Dame Kelly Holmes. Depresja, na którą cierpiała w 2003 r. wcale jej nie osłabiła, wręcz przeciwnie: rok później zdobyła dwa złote medale na Olimpiadzie. Były rzecznik Tony'ego Blaira, Alastair Campbell twierdził, że dzięki depresji odkrył samego siebie.

Dr Keedwell podkreśla, że jego teoria nie odnosi się do poważnej, przewlekłej odmiany depresji, która wymaga leczenia farmaceutycznego.

W Wielkiej Brytanii i USA odnotowano w ostatnich latach wzrost przypadków depresji, w przeciwieństwie np. do Meksyku czy Brazylii. Może to być związane z rozluźnieniem więzi rodzinnych, atomizacją społeczeństwa i rosnącym "wyścigiem szczurów".


Pszemku.Prawdziwi i wielcy artysci tworzyli swoje dziela wlasnie w okresie
kiedy nie istnialy metody subwencjonowania ich przez panstwowe dotacje.
Leonard de Vinci, Michal Aniol (Rzym), wielcy impresjonisci francuscy
Claud Monet,
August Renoir, Edgar Degas, Paul Cezanne itp, itd. Setki, tysiace takich
przykladow mozna podac od poczatkow istnienia cywilizacji.

Czy w okresie kiedy tworzyli oni swoje dziela istnialy panstwowe dotacje ?
A jakie dziela powstaly w krajach ktore taka dotacje dawaly z kieszeni
przecietnych obywateli? Mozesz mi przypomniec, bo ja jakos nie pamietam.

Prawdziwa sztuka nie ma zadnych wspolnych mianownikow z dotacjami
panstwowymi. Takie metody finansowania sa wlasnie powodem plodzenia szmiry i
ja nie chcialabym w tym uczestniczyc jako obywatel.
Chce aby moje pieniadze nalezaly tylko do mnie. Owszem nalezy przeznaczac
pewne srodki np. na niektore sluzby pracujace dla ogolu spoleczenstwa
(policja, szkolnictwo podstawowe, pewne formy sluzby zdrowia itp). Kiedys
np. w Kanadzie istniala pewna forma demokracji bardzo obiecujaca. Niestety
powoli zachlannosc i glupota ludzi rzadzacych przeksztalca ten kraj w rodzaj
panstwa w ktorym rzadzi mafia poza wszelkimm podejrzeniem.
Taki tandem mafia -rzady jest oczywiscie stary jak swiat. Pierwszy chce
pieniedzy, a drugi wladzy. Wiec robia wymiane, ja ci dam to, ty mi dasz
tamto. Armia rzadu jest prawo, mafii pieniadze.
Obydwaj posilkuja sie strachem, jako narzedziem.
Jesli chodzi o koncepcje organizacji spolecznej to jest juz
wielu,madrzejszych ode mnie ludzi ktorzy takowa posiadaja. Jest to koncepcja
zupelnie nowatorska.
Niestety bedziemy mieli chyba jednak mondializacje.
A co nam planuja to najlepiej to opisal William Cooper w swoich ksiazkach
( min.Behod a Pale Horse). Zastrzelono go w ubieglym roku kiedy po
wydarzeniach 11 wrzesnia zaczal zadawac zbyt wiele pytan.
Bill wiedzial, ze ludzie sa slabo poinformowani w spoleczenstwie ktore karmi
sie klamstwami i oszustwami az do takiego punktu w ktorym nie mozna juz
rozroznic co jest prawda a co oszustwem.
On widzial i wielu ludzi to widzi, ale boja sie podjac dzialania. A dlaczego
skoro zyjemy w "wolnych" krajach?
Bez zadnego protestu, jak potulne owieczki zgadzamy sie aby wydzierano nam
coraz wiecej naszych pieniadzy na sluzbe zdrowia,sztuke, oswiate itp itd.?
A wiesz dlaczego tak jest? Jestesmy codziennie zastraszani: a to
morderstwami (wiecej pieniedzy na sluzbe bezpieczenstwa), brakiem lekarzy,
przepelnionymi szpitalami (wiecej pieniedzy na sluzbe zdrowia). terroryzmem
(wiecej pieniedzy na wojsko sluzbe bezpieczenstwa)itd.itp.
Ja wiem ze nie zmienie swiata, ale poniewaz wiem co nieco o mechanizmach
rzadzacych sluzba zdrowia, postanowilam zmieniac swiat przez pisanie i
mowienie o tym co mi sie w tym wszystkim nie podoba.
A Ty Przemku jak chcesz zmienic swiat? Serdecznie Cie pozdrawiam.hanna.
Pytasz jak zwolennicy ideii dr Kwasniewskiego spedzaja wolny czas, ano tak
samo jak i jego przeciwnicy.

..

SUBIEKTYWNY OPIS ŚWIATA:
Młodopolscy poeci wybrali postawę skrajnie odmienna niż realiści i naturaliści. Ich opis swiata jest subiektywny, głęboko osobisty. Prawdę chcieli osiągnąć poprzez wniknięcie w jednostkową psychike. Starali się utrwalić ulotne doznania i wrażenia. Służyła temu przedewszytkim poetyka impresjonizmu.

IMPRESJONIZM:
Termin impresjonizm (z fr. impression - wrażenie) początkowo odnosił się do malarstwa. Nazwa kierunku pochodzi od tytułu obrazu "Impresja. Wschód Słońca". Jego twórca, Claude Monet a także malarze Aubuste Renoir i Edgar Degas są zaliczani do najwybitniejszych przedstawicieli kierunku. Impresjoniści pragnęli uchwycić ulotność i zmienność rzeczywistości. Ich technika polega na rozmyciu konturów, grze półtonów, świateł i cieni, którą osiąga się dzięki punktowemu nakładaniu farby. Z bliska te plamki nadają obrazom impresjonistycznym chropowatość, z daleka - robią wrażenie świetlistości i wibracji. W Polsce pod wpływem impresjonistów malowali juz w latach 80 Władysław Podkowiański i Józef Pankiewicz, później zdobycze tego kierunku wykorzystali malarze Młodej Polski. W muzyce brzmienie jest srodkiem wyrazu, rytmika zas tylko w stylizacji tanecznej odgrywa role pierwszorzedną. Wykorzystuje sie niestosowane dotąd rejestry. Scisły związek muzyki z literaturą.

SYMBOLIZM:
Podmiot liryczny wielu wierszy powstałych na przełomie wieków - przełamując dekadencką niemoc i niewiarę - pragnie uchwycic tajemnicę istnienia. Aby nazwac to, co najistotniejsze i nieprzemijające, nie wystarczyła juz technika impresjonistyczna; świenie natomiast spełniał to zadanie symbol - środek, któremu modernizm przypisał szczególne znaczenie. Kryzys pozytywistycznej nauki polegał na uświadomieniu sobie, że świata własciwie nie znamy, a ograniczając się do poznania naukowego, zadowalamy się wiedzą ułamkową, ujmującą powierzchnię zjawisk. Do tego, co najważniejsze, a niewyrażalne można było dotrzec jedynie za pomocą wieloznacznego symbolu, który nie nazywa rzeczy wprost, lecz posługuje się sugestią. Symbolizm to jeden z głównych kierunkóww w literaturze i sztuce europejskiej przełomu XIX i XX wieku.

SYNTEZJA:
Polega na przypisywanieu jakiemus zmysłowi wrażeń odbieranych innym zmysłem - np. wrażenie wzrokowe przekształcone zostaje na słuchowe. Metaforyka syntezyjna zaciera granicę między tym, co zmysłowe, a tym, co niematerialne, duchowe. Mistrzem w styntezji był Tetmajer, autor takich metafor jak "głucha pustka", "szumy powiewne", "słoneczne zamyślenie".

ONIRYZM
Polega na wykorzystaniu snu jako motywu lub zasady konstrukcji utworu. Wielu bohaterów modernistycznej literatury to postacie jak ze nu - czasem pogodnego, czasem koszmarnego. "Sen" pojawia sie w tytulach utworów. Oniryzm dopuszcza duza swobode skojarzeń, tworzy nastrój tajemnicy, pozwala umieszczac bohaterów między snem a jawą, między tym co uswiadomione, a tym, co ukryte w podświadomosci.

PSYCHOANALIZA:
W celu ujawnienia bolesnych przezyc ukrytych w nieswiadomosci pacjentów Freud analizował ich sny, wolne skojarzenia i czynnosci pomyłkowe. Swoje badania rozszerzył na ludzi zdrowych. W rezultacie doszedł do wniosku, ze nieświadome procesy psychiczne są składnikiem każdej psychiki. Główną rolę w życiu psychicznym przyznał nieświadomym popędom, szczególnie popędowi seksualnemu.

PRERAFAELICI:
Grupa twórców, która lansowała ideę odnowy sztuki poprzez sięgnięcie do twórczości włoskich mistrzów wczesnorenesansowych. Prekursorkie wobec modernizmu obrazy prerafaelitów charakteryzuje statyczność, atmosfera mistycyzmu i tajemnicza symbolika.

HYMN:
Jest to uroczysta i podniosła pieśn pochwalna. Słuzył juz w epoce romantyzmu do prezentowania problemów filozoficznych i egzystencjalnych. Wybór formy hmnu ma w Dies Irae Kasprowicza charakter prowokacyjny.

Tak się zastanawiam... Na Indiana Jones Wiki trzeba zrobić dokładną chronologię Indiany, jak widzę. Tutaj taka próbna :

1898- Henry Jones doznaje wizji, która karze mu odnaleźć Graala. Początek zapisywania notatek w Dzienniku Graala.
1899- Narodziny Henry'ego Jonesa Juniora (czyli Indiany).
1908- Pierwsze przygody Indiany- wyrusza on z ojcem do Egiptu, gdzie wraz z Terrym Edwardem Lawrencem usiłuje schwytać bandytę, który ukradł cenny posążek Szakala. Kiedy indziej chwytają go handlarze niewolników i wloką przez Saharę: ucieka w Marrakeszu.W Paryżu Indiana spotyka Normana Rockwella, Pabla Picassa i Edgara Degas. We Florencji jest świadkiem romansu swojej matki z włoskim kompozytorem Giacomo Puccinim. W Viennie poznaje Sophię, córkę arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, w której się zakochuje.
1909- prezydentem Stanów Zjednoczonych, Theodorem Rooseveltem. Z kolei w Brytyjskiej Afryce Wschodniej Indiana i jego rodzice biorą udział w safari wraz z byłym prezydentem Stanów Zjednoczonych, Teodorem Rooseveltem.
1910- Indiana poznaje sławnego pisarza Lwa Tołstoja. Poznaje też teologa Jiddu Krishnamurti. Zwiedza Chiny, gdzie dopada go choroba, ale w ostatniej chwili ratuje go pewien chiński lekarz. W tym samym roku wraz z ojcem przeżył przygodę w górskim klasztorze nieopodal Aten.
1912- Indiana usiłuje dorwać łowców skarbów, którzy znaleźli Krzyż Coronada, i odebrać go, po czym oddać do muzeum, jednak nie udaje mu się to. Przywódca tych ludzi jednak jest pod wrażeniem uporu Juniora i oddaje mu swoją fedorę.
1916- Młody Jones trafia do laboratorium samego Thomasa Edisona i dostaje poważne zadanie- ma nie dopuścić, by nowy wynalazek Edisona dostał się w ręce niemieckich szpiegów. W tym samym roku rodzina chcąc go uchronić od kłopotów, wysyła go z wizytą do ciotki w Nowym Meksyku, jednak na nic to się nie zdało, bo Indiana i tak wpadł w tarapaty- został uprowadzony przez Pancho Villę, który wplątuje go w meksykańską rewolucję. Indiana z kolei w Meksyku znajduje Szakala, tego samego posążka, którego szukał 8 lat wcześniej. Później w Dublinie pracuje w jednym z pubów, gdzie spotyka m.in. dramatopisarza Seana O'Casey. Wraz z przyjacielem, Remy, zaciąga się do belgijskiej armii. Bierze udział w słynnej bitwie nad Sommą, trafia do niemieckiego obozu jenieckiego, gdzie spotyka Charlesa de Gaulle i wraz z nim ucieka. Później jest łącznikiem armii belgijskiej w bitwie pod Verdun. Ucieka z linii frontu do Paryża, gdzie spotyka Matę Hari. Później walczy w Niemieckiej Afryce Wschodniej, gdzie ma za zadanie wraz z grupą weteranów zniszczyć wielkie niemieckie działo. Trafia do spustoszonej przez zarazę afrykańskiej wioski, gdzie znajduje żywe jeszcze dziecko. Staje przed dylematem- chce uratować dziecko, ale wie, że to narazi życie całego oddziału i powodzenie misji.
1917- W Kongo Indiana spotyka niemieckiego lekarza, filozofa i muzykologa, Alberta Schweitzera, który zapewnia opiekę medyczną tubylcom. Indiana pomaga mu prowadzić szpital, znów odnajduje wiarę w człowieka, a to spotkanie wpływa na jego spojrzenie na świat. W Europie trafia do legendarnej Eskadry Lafayette'a i bierze udział w przeprowadzaniu rozpoznania za liniami wroga. Ściga go Manfred von Richthofen, słynny Czerwony Baron. Indy zostaje przez niego zestrzelony nad terytorium Niemiec, gdzie ukrywa się, a potem od niemieckiego konstruktora lotniczego o tajnej broni Niemców. Postanawia dostarczyć tę wiadomość aliantom, ale musi uważać, by nie zniszczyć jedynego dowodu. W Austrii jest na niebezpiecznej misji dyplomatycznej, z kolei w Piotrogrodzie ma infiltrować grupę bolszewików, spotyka też Włodzimierza Lenina. W Barcelonie zaplątuje się w aferę szpiegowską, a w Pradze usiłuje dostać się do telefonu, żeby odebrać wiadomość od podwójnego agenta. Spotyka tam Franza Kafkę. W Palestynie wraz z Matą Hari ma wypełnić zadanie, od którego powodzenia zależą losy ataku na miasto Beersheba, zajęte przez Turków. W Maroku zostaje wcielony do francuskiej Legii Cudzoziemskiej, gdzie chce znaleźć zdrajcę, ukrywającego się w armii i walczy z wrogo nastawionym plemieniem Berberów.
1918- Indiana ma za zadanie infiltrować Stambuł. W Transylwanii staje do walki z krwiożerczym Vladem Palownikiem, czyli słynnym księciem Draculą, i z jego armią zombie.
1919- Młody Jones postanawia odnaleźć Pawie Oko, legendarny klejnot z korony Aleksandra Wielkiego. Wraz ze swoim przyjacielem, Remym, tropem klejnotu trafia aż na Południowy Pacyfik, gdzie walczy z chińskimi piratami i zostają na pewnej wyspie porzuceni na pastwę kanibali. Na szczęście spotykają słynnego polskiego antropologa, Bronisława Malinowskiego.
W Paryżu znów spotyka swojego dawnego przyjaciela, T.E. Lawrence'a. W Princeton, w Stanach Zjednoczonych, spotyka przyjaciela z dzieciństwa, Paula Robesona.
1920- Indiana, dorabiając w pewnym nocnym klubie, spotyka Ala Capone, rozpoczynającego swoją karierę, i o mało nie przypłaca tego spotkania życiem. W Nowym Jorku Indy ma romans jednocześnie z trzema kobietami, a potem zaczyna pracować w Hollywood.
1935- Indiana znajduje urnę ze szczątkami Nurhaciego, po czym trafia do Indii, gdzie rozbija sektę Thugów, niszczy ich świątynię i znajduje Kamienie Sankhary.
1936- Indy odnajduje posążek bogini płodności w świątyni Chachapoyan w Peru. Dostaje zadanie, by znaleźć Arkę Przymierza, zanim zrobią to naziści. Odnajduje ją, jednak dwa razy wpada w ręce nazistów. Rene Belloq, Alfred Toht, pułkownik Dietrich i żołnierze niemieccy giną w wyniku otwarcia Arki.
1937- Indiana przenosi się na Barnet College.
1938- Indiana po szesnastu latach odnajduje Krzyż Coronada. Musi ratować ojca, który szuka św. Graala, tak samo, jak naziści. Indiana wraz z ojcem, Sallahem i Marcusem Brodym w końcu docierają do świątyni Graala, jednak naziści dalej depczą im po piętach. Walter Donovan ginie w wyniku wypicia wody z niewłaściwego kielicha, z kolei Indy odnajduje ten właściwy. Elza Schneider jednak wynosi Graala za herb narysowany na podłodze, w wyniku czego świątynia się zawala, a ona spada w szczelinę w ziemi, chcąc go zabrać. Indiana też chce go dosięgnąć, by ojciec mógł wreszcie dokończyć powierzone mu dawno temu zadanie. Henry Jones Senior jednak nie chce ryzykować życia syna, a Graal znika pod ziemią.
1950- odnalezienie jakiegoś tam indiańskiego artefaktu (patrz początek "Młodego Indiany Jonesa i tajemnic bluesa").
1957- Indiana zostanie uprowadzony przez Rosjan pod przywództwem agentki Iriny Spalko, którzy chcą wejść w posiadanie Kryształowej Czaszki z Akatoru. Indy dowiaduje się, że ma syna. Śmierć Iriny Spalko, zwrócenie Kryształowej Czaszki do Akatoru, zniszczenie Akatoru.

"Anna" <anna.pk@sympatico.ca> wrote in message news:aoq600$1jrt$1@tryton.plocman.pl...
Pszemku.Prawdziwi i wielcy artysci tworzyli swoje dziela wlasnie w okresie
kiedy nie istnialy metody subwencjonowania ich przez panstwowe dotacje.
Leonard de Vinci, Michal Aniol (Rzym), wielcy impresjonisci francuscy
Claud Monet,
August Renoir, Edgar Degas, Paul Cezanne itp, itd. Setki, tysiace takich
przykladow mozna podac od poczatkow istnienia cywilizacji.


I dlatego własnie umarli często jako nieznani biedacy, których dzieła
przyniosły bogactwo dopiero po ich śmierci ludziom często zupełnie
z nimi niezwiązanym.

Czy w okresie kiedy tworzyli oni swoje dziela istnialy panstwowe dotacje ?
A jakie dziela powstaly w krajach ktore taka dotacje dawaly z kieszeni
przecietnych obywateli? Mozesz mi przypomniec, bo ja jakos nie pamietam.


Ja również za eksperta z dziedziny sztuki się nie uważam.

Prawdziwa sztuka nie ma zadnych wspolnych mianownikow z dotacjami
panstwowymi. Takie metody finansowania sa wlasnie powodem plodzenia
szmiry i ja nie chcialabym w tym uczestniczyc jako obywatel.


Szmira dla jednego będzie w postaci "Teatru Telewizji" a dla innego
w postaci telewizyjnego "Big Brothera". Komercjalizacja mediów
prowadzi niestety do tego, że "Teatr Telewizji" którego "nikt nie ogląda"
jest wypierany przez "Big Brothera", którego oglądają "wszyscy".
To samo dzieje się w dziedzinie innych mediów: radio - każdy widzi jak
wygląda to co płynie z głośników komercyjnego radia RMF-FM i może to
porównać z dawną "państwową" trójką, dwójką czy jedynką.
Czy taki proces komercjalizacji mediów i kultury popierasz?
Czy nie uważasz, że właśnie komercjalizacja do szmiry prowadzi?

> Chce aby moje pieniadze nalezaly tylko do mnie.

To wyjedź na bezludną wyspę. Lub zacznij propagować anarchię.
W żadnym układzie społecznym pieniądze nie będą należały tylko do Ciebie.
To tylko populistyczne hasełko, zupełnie nierealizowalne...

Owszem nalezy przeznaczac
pewne srodki np. na niektore sluzby pracujace dla ogolu spoleczenstwa
(policja, szkolnictwo podstawowe, pewne formy sluzby zdrowia itp).


"A po co mi szkolnictwo podstawowe jeśli nie mam dzieci?"
"Chcę aby moje pieniądze należały tylko do mnie!!!" I co Ty na to?

Kiedys np. w Kanadzie istniala pewna forma demokracji bardzo obiecujaca.
Niestety powoli zachlannosc i glupota ludzi rzadzacych przeksztalca ten
kraj w rodzaj panstwa w ktorym rzadzi mafia poza wszelkimm podejrzeniem.
Taki tandem mafia -rzady jest oczywiscie stary jak swiat. Pierwszy chce
pieniedzy, a drugi wladzy. Wiec robia wymiane, ja ci dam to, ty mi dasz
tamto. Armia rzadu jest prawo, mafii pieniadze.
Obydwaj posilkuja sie strachem, jako narzedziem.


No to zróbmy anarchię... tego chesz?

Jesli chodzi o koncepcje organizacji spolecznej to jest juz wielu,
madrzejszych ode mnie ludzi ktorzy takowa posiadaja. Jest to koncepcja
zupelnie nowatorska. Niestety bedziemy mieli chyba jednak mondializacje.


Czy to takie straszne?

A co nam planuja to najlepiej to opisal William Cooper w swoich ksiazkach
( min.Behod a Pale Horse). Zastrzelono go w ubieglym roku kiedy po
wydarzeniach 11 wrzesnia zaczal zadawac zbyt wiele pytan.
Bill wiedzial, ze ludzie sa slabo poinformowani w spoleczenstwie ktore karmi
sie klamstwami i oszustwami az do takiego punktu w ktorym nie mozna juz
rozroznic co jest prawda a co oszustwem.
On widzial i wielu ludzi to widzi, ale boja sie podjac dzialania.
A dlaczego skoro zyjemy w "wolnych" krajach?


No właśnie nie wiem dlaczego ludzie nie interesują się tym co ich otacza
i podatni są na takie populistyczne hasełka ja te które głosisz...

Bez zadnego protestu, jak potulne owieczki zgadzamy sie aby wydzierano nam
coraz wiecej naszych pieniadzy na sluzbe zdrowia,sztuke, oswiate itp itd.?
A wiesz dlaczego tak jest? Jestesmy codziennie zastraszani: a to
morderstwami (wiecej pieniedzy na sluzbe bezpieczenstwa), brakiem lekarzy,
przepelnionymi szpitalami (wiecej pieniedzy na sluzbe zdrowia). terroryzmem
(wiecej pieniedzy na wojsko sluzbe bezpieczenstwa)itd.itp.


I dlatego Ty chcesz mniej pieniędzy przeznaczać na te cele, aby było lepiej...

Ja wiem ze nie zmienie swiata, ale poniewaz wiem co nieco o mechanizmach
rzadzacych sluzba zdrowia, postanowilam zmieniac swiat przez pisanie i
mowienie o tym co mi sie w tym wszystkim nie podoba.


Gdzie mogę sobie poczytać to co masz do powiedzenia?
Tylko tak aby więcej było konkretów i konstruktywnej krytuki...

> A Ty Przemku jak chcesz zmienic swiat? Serdecznie Cie pozdrawiam.hanna.

Również Cię pozdrawiam i nie bardzo wiem o co pytasz z tym zmienianiem
świata... Gdy mieszkałem w Polsce to głosowałem na partie polityczne
które moim zdaniem najbardziej sensowniej przedstawiały projekty zmian.
To jest jedyna szansa na "zmianę świata", przez osobę szarego człowieka
będącego tylko trybykiem tej maszyny, jak ja - programista komputerów.

Pytasz jak zwolennicy ideii dr Kwasniewskiego spedzaja wolny czas,
ano tak samo jak i jego przeciwnicy.


No to smutne... brak różnic? No to wpływ diety na pracę mózgu jest zerowy?
Spodziewałem się że doskonale pracujące mózgi będą zupełnie inaczej
motywować swych właścicieli do spędzania wolnego czasu...

..

Impresjonizm (fr. impression - wrażenie) — nurt w sztuce europejskiej, a później także amerykańskiej, który został zapoczątkowany przez grupę paryskich artystów studiujących w Atelier Gleyère oraz w Académie Suisse w ostatniej ćwierci XIX wieku.

Osiem paryskich wystaw w latach 1874-1886 zaowocowało zerwaniem nowej sztuki z akademizmem obowiązującym w II połowie tego stulecia. Za początek impresjonizmu uznaje się I wystawę grupy artystów zorganizowaną w atelier fotograficznym Nadara w 1874 roku.

Najbardziej charakterystyczną cechą malarstwa i rzeźby impresjonistycznej było dążenie do oddania zmysłowych, ulotnych momentów - "złapania uciekających chwil". Nazwa kierunku została ironicznie nadana przez krytyka sztuki oraz dziennikarza Louisa Leroya i pochodzi od tytułu obrazu Claude'a Moneta Impresja, wschód słońca.

Uczelnia artystyczna założona za panowania Ludwika XIV, Królewska Akademia Malarstwa i Rzeźby (Académie Royale de Peinture et de Sculpture), od samego początku kładła nacisk na szkolenie umiejętności rysunku według ściśle określonych zasad. Były one klarowne: uczono się uprawiania sztuki według akademickiej doktryny wyidealizowanego piękna, a nieskazitelnymi przykładami były gipsowe odlewy rzeźb starożytnych, które kopiowali uczniowie. Kolor był traktowany od czasów Arystotelesa jako swoisty rodzaj światła i o wiele mniej nadawał się do pracy nad kształtowaniem przyszłego artysty według ścisłych zasad. W latach 70. XIX w. skostnienie sztuki i tzw. "brązowe sosy" (złamane, brunatne barwy) zamiast żywego koloru doprowadziły do buntu dużej grupy artystów.

Jednym z czynników wpływających na rewolucyjną zmianę w stosunku przyszłych impresjonistów do malarstwa był rozwój techniczny i naukowy. W XIX wieku pojawiły się nowe pędzle: twardsze, płaskie, wzmocnione stalową oprawą (wcześniej stosowano tylko okrągłe pędzle z miękkiego włosia), pozwalało to stosować mocniejsze pociągnięcia.[1] W sprzedaży pojawiły się też pierwsze, znacznie tańsze, farby syntetyczne - zaczęto stosować więcej koloru niebieskiego, który do tej pory był bardzo drogi (wytwarzany z lapis lazuli).[1] Zaczęto używać sztalug plenerowych oraz przenośnych pudełek na farby i pędzle - ułatwiło to wyjście w plener.[1] Postępy w teorii i praktyce naukowej przyniosły większą wiedzę na temat struktury światła białego. Odkrycia budowy światła dzięki zastosowaniu pryzmatu dokonał Newton. Postęp na drodze tworzenia teorii barwy został dokonany. Następnym osiągnięciem w tej dziedzinie były dziełem wielu uczonych, w tym Buffona. We Francji, dzięki pracom chemika z królewskiej manufaktury gobelinów, Chevreula (1786-1889), zostało sformułowane prawo równoczesnego kontrastu (w roku 1839): oko widząc jakąś barwę zawsze wytwarza barwę przeciwstawną (dopełniającą), a konsekwencją tego prawa jest stwierdzenie, że położone obok siebie na obrazie dwie dowolne barwy oko widzi jako wzajemnie maksymalnie zróżnicowane. Inna konsekwencja jest wskazówką praktyczną: jeśli na obrazie znajdują się obok siebie dwie barwy przeciwstawne, to będą one różnić się bardziej niż wszelkie inne zestawienia dwu barw. Impresjoniści korzystali jedynie z siedmiu podstawowych barw światła białego i jako pierwsi mieszali je dopiero na płótnie, a nie jak ich poprzednicy na palecie.

Wielki wpływ na impresjonistyczne dzieła miało wynalezienie i upowszechnienie się aparatu fotograficznego. Wzorując się na zdjęciach zaczęli oni w podobny sposób komponować swoje obrazy: ich kompozycje były otwarte, często stwarzały wrażenie przypadkowych wycinków całości. Postaci, czy drzewa ucięte w połowie wywołały prawdziwą rewolucję na Salonach. Ten nowatorski zabieg można też przypisać inspiracji artystów sztuką Japonii, która jako pierwsza zdecydowała się na tak "odważny" zabieg.

Zmieniła się także tematyka obrazów. Odrzucono tematy biblijne, literackie, mitologiczne, historyczne. Zamiast tego pojawiła się wizja codzienności i współczesności. Artyści często malowali ludzi w ruchu, w trakcie zabawy lub wypoczynku, przedstawiali wygląd danego miejsca przy danym oświetleniu, motywem ich dzieł była także natura. Jako jedni z pierwszych malowali w plenerze, nie poprawiając swoich dzieł w pracowniach. Jednak ich malarstwo przedstawiało tylko pozytywne strony życia, nie poruszało problemów społecznych, nie zawierało przesłania. Omijało takie problemy jak głód, choroby, śmierć. Doprowadziło to do rozłamu wśród impresjonistów.

Generalnie, metodą twórczą impresjonistów był dywizjonizm - nakładanie tuż obok siebie plam czystego koloru tak, iż z pewnej odległości zlewały się tworząc barwy uzupełniające. Cienie malowali za pomocą zmieszanych kolorów podstawowych, bez użycia czerni. Dywizjonizm jednak nie stał się obowiązującą regułą, gdyż impresjoniści nigdy nie tworzyli formalnej grupy, która by jasno określiła założenia i metody twórcze. W efekcie zasada ta była stosowana mniej lub bardziej dokładnie. Inną postawę przyjęli kontynuatorzy impresjonistów - neoimpresjoniści, którzy postanowili przestrzegać surowo zasady puentylizmu.

* Pierre Bonnard
* Eugène Boudin
* Gustave Caillebotte
* Mary Cassatt
* Claude Debussy
* Edgar Degas
* Fryderyk Hayder
* Georges Lacombe
* Claude Monet
* Berthe Morisot
* Camille Pissarro
* Maurice Ravel
* August Renoir
* Georges Seurat
* Alfred Sisley
* James Abbott McNeill Whistler

Najbardziej znani polscy impresjoniści:

* Olga Boznańska
* Józef Pankiewicz
* Władysław Podkowiński

Inni zaliczani do impresjonistów:

* Lovis Corinth, Max Liebermann, oraz Max Slevogt w Niemczech
* Konstantin Korowin i Walentin Sierow w Rosji.
* Francisco Oller y Cestero
* Laura Muntz Lyall i Helen McNicoll w Kanadzie.
* Nazmi Ziya Güran z Turcji

Twórcy impresjonizmu

* Edouard Manet - nazwany "ojcem" impresjonistów, nigdy nie stosował metody dywizjonistycznej. Śniadanie na trawie, Olimpia
* Claude Monet - od jego obrazu Impresja, wschód słońca pochodzi nazwa "impresjonizm". Nenufary, Katedra w Rouen
* August Renoir - Bal w Moulin de la Galette , Huśtawka, Śniadanie wioślarzy.
* Edgar Degas - przedstawienia baletnic, w których eksponował ruch i jego możliwości ekspresyjne. Klasa tańca, Absynt (sytuacje z barów).
* Camille Pissarro - malował głównie pejzaże, w których widać niezwykła wrażliwość artysty na kolor i światło.

Monet
Degas
Pissarro

A czy was taki rodzaj sztuki interesuje ? Czy może impresjonizm do was nie trafia ? Czegoś w nim brakuje ? Czegoś jest za dużo ? Jeżeli już was ten styl interesuje to który z malarzy trafia do was najmocniej

Dla Claude’a Moneta lata 1912-1922 były kluczową dekadą. Był prawdopodobnie największym ówczesnym artystą, a dzięki swojemu geniuszowi na trwałe przeszedł do historii. Z wiekiem, kiedy borykał się z chorobą oczu, jego malarstwo w widoczny sposób traciło jednak na subtelności.

Ruchy pędzla stały się śmielsze, a wśród kolorów pojawiały się mocne błękity, pomarańcze i brązy. Zniknęły szczegóły, kształty zaczęły się zlewać ze sobą. Czasy, kiedy był awangardowym buntownikiem dawno minęły, jednak niektórzy krytycy rozważali później, czy wielki impresjonista nie zaczął przypadkiem skłaniać się ku abstrakcyjnemu ekspresjonizmowi.


Jeden z późnych obrazów Moneta - "Dom artysty widziany z ogrodu różanego" 1922-1924.

Od dawna wiadomo, że na starość Monet cierpiał na zaćmę, a jego wzrok tak bardzo się pogorszył, że malował z pamięci. Przyznał w wywiadzie, że ”ufał wyłącznie etykietom na tubach farby, i własnym nawykom”.

Dziś, dzięki nowoczesnym technikom cyfrowym, naukowcy i krytycy mogą lepiej zrozumieć, jaki wpływ wywarła zaćma na wzrok Moneta. Okulista z Uniwersytetu Stanforda, dr Michael F. Marmor, opisał na łamach ”The Archives of Ophthalmology” komputerową symulację świata Moneta w trakcie, kiedy jego rogówki żółkły, rozmazując obraz i zmieniając kolory i światło w mętne, rozmazane, żółto-zielone plamy.

Choć nie sposób dowiedzieć się, jak miały w zamierzeniach wyglądać płótna Moneta, badanie Marmora sugeruje, że zrozumienie choroby artysty może pomóc w ocenie jego twórczości. Cokolwiek Monet planował, wzrok mu nie pomagał w pracy. – Nie był w stanie osądzić, co widzi, ani zobaczyć, co maluje – mówi Marmor. – Pozostaje tajemnicą, jak pracował.

Monet nie był osamotniony. W XIX i na początku XX wieku we Francji pracowała zaskakująca liczba ważnych artystów zmagających się z poważnymi fizycznymi ograniczeniami, często przez całe dziesięciolecia. Edgar Degas, słynny ze swoich aktów i portretów baletnic, cierpiał na schorzenie siatkówki, prawdopodobnie zwyrodnienie plamki żółtej, przez niemal połowę swojego życia. Po jego śmierci, w 1917 roku, jego kolega Pierre Auguste Renoir powiedział: ”Na szczęście dla niego, każda śmierć jest lepsza od życia, jakie prowadził”. Sam Renoir przez ponad 30 lat cierpiał na bolesne reumatoidalne zapalenie stawów, kontynuując pracę, podczas gdy asystenci umieszczali pędzle pomiędzy jego powykręcanymi palcami. Mary Cassatt, jak Monet, miała zaćmę. Camille Pissarro cierpiał na niedrożność kanalika łzowego. Ataki padaczki i inne zaburzenia nerwowe prześladowały, a w końcu doprowadziły do śmierci Vincenta van Gogha.

Przez lata Marmor i inni naukowcy badali artystów, żeby zrozumieć wpływ fizycznych schorzeń na ich styl i percepcję. – Było im ciężko ocenić, czy ich sztuka jest zgodna z zamierzeniami.

Dla niektórych, choroby oznaczały koniec kariery. Na początku XX wieku operowano już zaćmę, jednak nie zawsze z dobrym skutkiem. ”Z przerażeniem myślę o całkowitej ciemności”, napisała Cassatt w roku 1919, obawiając się, że zabieg na lewym oku będzie ”równie wielką porażką, co poprzedni”. Był, i artystka przestała malować.

Renoir miał pierwszy atak artretyzmu w roku 1888, a z czasem tracił swoje subtelne zdolności motoryczne. Do końca życia choroba deformowała mu dłonie i powodowała puchnięcie stawów. ”To takie bolesne, patrzeć na niego rano”, pisała Julie Manet, bratanica Edouarda Maneta. ”Nie ma siły przekręcić klamki”. Biografka Renoira, historyczka sztuki Barbara Ehrlich White, tak o nim pisze: ”Z powodu swoich fizycznych cierpień, musiał się zmienić, stać się mniej szczegółowym, bardziej swobodnym. Nie przestał malować do samej śmierci, ale z powodu choroby jego późniejsze prace nie dorównują geniuszowi tych wcześniejszych.”

W przypadku artystów mających problemy z oczami może zaskakiwać, że wpływ choroby na styl nie był bardziej radykalny. Według niektórych ekspertów może to wynikać z faktu, że choć percepcja traci przez fizyczne ograniczenia, wpływ na nią ma także wiedza i wola artystów. – Większość z nas operuje obrazami chwytanymi na bieżąco – mówi John Elderfield, kustosz malarstwa i rzeźby w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. – Tymczasem zdolność transponowania wspomnień wizualnych na jakiś środek wyrazu, to coś zupełnie innego. Monet przez 50 lat malował z zaćmą. Oczywiście, że malował z pamięci, robił to przez całe życie.

Łatwo dostrzec stylistyczny kontrast. Na piątym piętrze Muzeum trzy wersje monetowskich lilii wodnych wiszą obok siebie w zachwycającym hołdzie dla artysty u szczytu geniuszu. Nieco z boku umieszczono obraz japońskiego mostku w Giverny z początku lat 20., kiedy zaćma Moneta osiągnęła apogeum. To niepokojąca mieszanina ciemnych czerwieni i brązów, o wiele ciemniejsza od lilii wodnych, a jednak równie przykuwająca uwagę, być może dzięki intensywności refleksji.

Monet, przerażony przypadkiem Cassatt, odkładał operację, jednak w końcu przeszedł udany zabieg na jednym oku w roku 1923. Jego ostatnie obrazy nawiązują do wcześniejszej twórczości. Zniszczył też wiele płócien z okresu choroby, nie jest jednak jasne, czy go aż tak zaskoczyły. Wcześniej już zdarzało mu się niszczyć dzieła w atakach wściekłości.

Degas po raz pierwszy zauważył, że ma problem ze wzrokiem, kiedy służył w gwardii narodowej podczas wojny francusko-pruskiej w latach 1870-71. Nie mógł celować z broni z powodu ślepej plamki w prawym oku. Przed rokiem 1880 zaczął tracić wzrok również w lewym oku. Oślepiało go światło. Próbował wykorzystywać widzenie peryferyjne, żeby kompensować utratę widzenia na wprost.

Marmor do zbadania problemu zastosował symulację komputerową. Inaczej niż w przypadku zaćmy, choroby siatkówki nie zaburzają widzenia kolorów. Degas widział jednak zamazany obraz, co wpłynęło na jego zdolność do dostrzegania form i linii.

Dr James G. Ravin, okulista współpracujący z Marmorem, sugeruje, że powrót Degasa do pasteli i jego zainteresowanie rzeźbiarstwem mogły mieć źródło w poszukiwaniu łatwiejszych do opanowania środków wyrazu. Symulacje wykazały, że rysunek Degasa stał się mniej szczegółowy, a cienie bardziej toporne w miarę utraty wzroku przez artystę.

Mimo to, Marmor twierdzi, że we własnych oczach artysty jego prace wyglądały na bardziej wygładzone, niż były w rzeczywistości. Theodore F. Reff, znawca Degasa, pisze jednak (…), że choroba w żadnym stopniu nie umniejszyła sztuki artysty. ”To, co utracił w obszarze pełni realistycznego opisu i szczegółowości wykonania, zyskał w rozmachu i ekspresji.”

Pissarro, który przez 15 ostatnich lat życia cierpiał na przewlekłą infekcję kanalików łzowych w prawym oku, miał problemy z malowaniem na otwartym powietrzu, zwłaszcza zimą. – Ale miał w sobie determinację, nic nie było w stanie go powstrzymać, jeśli chciał coś robić – mówi prawnuk artysty, Joachim Pissarro, historyk sztuki. – Nie ma sensu przeceniać wpływu choroby.

Rzeczywiście, późne pejzaże Rouen i Paryża, uważane za arcydzieła, malowane były zza okiennej szyby.

Myśl, że choroba i jej skutki mogą prowadzić artystę ku sukcesowi, wywołała wielkie zainteresowanie van Goghiem. Jego samobójstwo w wieku 37 lat nastąpiło po wielu atakach i załamaniach nerwowych przypisywanych to padaczce, to chorobie dwubiegunowej, to schizofrenii, to znów nadużywaniu środków odurzających. Marmor odrzucił spekulacje, jakoby skłonność van Gogha do żółcieni była efektem ”widzenia na żółto”, wywołanego przyjmowaniem naparstnicy w leczeniu epilepsji. – Nie mógłby przyjąć dawki, która wywołałaby taki efekt – mówi badacz. – Roślina jest zbyt toksyczna. A van Gogh kochał żółcień przez całą swoją karierę.

Biochemik z uniwersytetu Kansas, Wilfred N. Arnold, także odrzuca teorie, jakoby ”szaleństwo” czyniło ludzi lepszymi artystami. Sugeruje, że van Gogh cierpiał na wrodzoną, związaną z wątrobą chorobę przemiany materii - ostrą, napadową porfirię, która może się objawiać epizodami szaleństwa, depresji, halucynacji, niepełnosprawności i bólów brzucha. Pomiędzy nawrotami van Gogh zachowywał się normalnie i malował spektakularne dzieła, natomiast kiedy przeżywał kryzys, igrał ze śmiercią.

Źródło: New York Times

W Weimarze spotkali się na wąskiej ścieżce w parku Goethe i pewien krytyk
literacki. Zobaczywszy Goethego, krytyk warknął:
- Nie ustępuję drogi durniom.
- A jak tak - odpowiedział Goethe i zszedł na bok.

Ktoś zapytał Heinego, czym był zajęty przed obiadem.
- Przeczytałem wiersz, który napisałem wczoraj, i w jednym miejscu
postawiłem przecinek.
- A po obiedzie?
- Przeczytałem ten wiersz jeszcze raz i skreśliłem przecinek, bo okazał się
zbyteczny.

W rozmowie z Heinem jedna z jego wielbicielek wykrzyknęła:
- Oddam panu swoje myśli, duszę i serce!
- Chętnie przyjmę - z uśmiechem odpowiedział poeta. - Maleńkie podarki wstyd
odrzucać.

Do Balzaka przyszedł rzemieślnik i zażądał zapłaty za wykonaną pracę. Balzac
wyjaśnił, że nie ma teraz pieniędzy i poprosił go, żeby przyszedł kiedy
indziej. Rzemieślnik się zdenerwował i zaczął krzyczeć:
- Kiedy przychodzę po pieniądze, to pana nigdy nie ma w domu, a gdy
nareszcie pana zastałem, to pan nie ma pieniędzy!
- To zupełnie zrozumiałe - powiedział Balzac. - Gdybym miał pieniądze, to
bym nie siedział w domu.

Pewnego razu, kiedy Balzac jak zwykle przyszedł do wydawcy po zaliczkę,
zatrzymał go w drzwiach sekretarz i powiedział:
- Bardzo mi przykro, panie Balzac, ale pan wydawca dzisiaj nie przyjmuje.
- To nic - odpowiedział Balzac - najważniejsze, żeby dawał.

Pewnego razu, kiedy Dumas wrócił z proszonego obiadu, jego syn zapytał:
- No i jak tam, wesoło było?
- Bardzo - odpowiedział ojciec - ale gdyby mnie tam nie było, to umarłbym z
nudów.

Andersen ubierał się bardzo niedbale. Pewnego razu jakiś złośliwiec zapytał:
- Ten żałosny przedmiot na pańskiej głowie nazywa pan kapeluszem?
Wielki baśniopisarz nie dał się wyprowadzić z równowagi i spokojnie
odpowiedział:
- A ten żałosny przedmiot pod pańskim kapeluszem nazywa pan głową?

Pisarz Gottfried Keller pił o wiele za dużo wina, niż na to pozwalał stan
jego zdrowia. Lekarz zwrócił mu taktownie uwagę, żeby zmniejszył ilość
spożywanych płynów. Keller zasępił się na chwilę, po czym powiedział z
uśmiechem:
- Oczywiście, panie doktorze, od dzisiaj nie będę jadł zupy.

Do Marka Twaina przyszedł dziennikarz i powiedział, że słyszał, jakoby
pisarz pracował nad wielkim dziełem dramatycznym. Chciał wiedzieć, jak
daleko posunęła się praca. Twain odpowiedział:
- Może pan napisać w swojej gazecie, że piszę dramat składający się z
czterech aktów i trzech antraktów, oraz że już ukończyłem wszystkie
antrakty.

Kiedyś jeden ze znajomych Marka Twaina zanudzał go opowieściami o swojej
bezsenności.
- Czy pan rozumie? Nic mi nie pomaga, absolutnie nic.
- A nie próbował pan rozmawiać sam ze sobą? - zapytał Twain.

W 1882 roku Oscar Wilde po raz pierwszy przyjechał do Stanów Zjednoczonych.
Celnik zapytał go, co przewozi przez granicę.
- Nic, oprócz mojego talentu - odpowiedział pisarz.

Któregoś wieczoru Bernard Show przyszedł do teatru trochę spóźniony, już po
rozpoczęciu spektaklu. Poproszono go, by skierował się do swojej loży i
cicho zajął miejsce.
- A co, widzowie już śpią? - zapytał Show.

Kiedyś, w czasie rozmowy o osiągnięciach współczesnej techniki, Bernard Show
powiedział:
- Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod
wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak
ludzie.

Poproszono kiedyś Herberta Wellsa, by wyjaśnił, co to jest telegraf.
- Wyobraźcie sobie gigantycznego kota - powiedział pisarz - którego ogon
znajduje się w Liverpool, a głowa w Londynie. Gdy kotu nadepnął na ogon,
rozlega się miauczenie. Właśnie tak działa telegraf.
- A co to jest telegraf bez drutu?
- To samo, tylko bez kota - odpowiedział Wells.

Tristan Bernard jadł kiedyś obiad na Riwierze w jednej z najdroższych
restauracji. Kiedy kelner przyniósł mu rachunek, Bernard zapłacił i kazał
wezwać właściciela restauracji. Ten zjawił się natychmiast. Bernard zapytał:
- Pan jest właścicielem tej restauracji?
- Tak, ja.
- W takim razie niech pan mnie mocno uściska, bo już nigdy mnie pan tu nie
zobaczy.

Tristanowi Bernardowi przedstawiono kiedyś drugorzędnego autora, który
pisywał biografie sławnych ludzi.
- Już od dawna mam zamiar napisać o panu książkę - powiedział literat - a
kiedy pan umrze, napiszę pana biografię.
- Wiem o tym - westchnął sławny humorysta - i dlatego chcę jeszcze długo
żyć.

Pewien dramaturg zaprosił AndrĂŠ Gide'a na premierę swojej sztuki. Po drugim
akcie AndrĂŠ Gide zwrócił się do autora sztuki:
- Teraz na dworze musi być ulewa.
- Dlaczego pan tak myśli? - zapytał autor.
- Bo wszyscy zostają, żeby zobaczyć trzeci akt - odpowiedział AndrĂŠ Gide.

Pewnego razu do Tomasza Manna przyszedł początkujący pisarz. Przeczytał
Mannowi kilka swoich utworów i poprosił go o ocenę.
- Powinien pan dużo czytać - powiedział Tomasz Mann. - Czytać, czytać, jak
najwięcej czytać.
- Dlaczego?
- Jeśli pan będzie dużo czytać, to nie będzie pan miał czasu na pisanie -
odpowiedział Mann.

Kiedyś Tomasz Mann odwiedził pewną szkołę. Nauczyciel przedstawił pisarzowi
najzdolniejszą uczennicę i poprosił go, aby zadał jej jakieś pytanie.
- Jakich znasz sławnych pisarzy? - zapytał Mann dziewczynkę.
- Homer, Szekspir, Balzac i pan, ale zapomniałam pana nazwiska -
odpowiedziała uczennica.

Pewnego razu przyszedł do Bertolda Brechta młody człowiek i powiedział:
- Mam w głowie mnóstwo pomysłów i mogę napisać dobrą powieść, nie wiem
tylko, jak zacząć.
Brecht się uśmiechnął i doradził:
- Bardzo prosto. Niech pan zacznie od górnego lewego rogu kartki.

Zapytano raz Hemingwaya, co to jest szczęście.
- Szczęście - to dobre zdrowie i słaba pamięć - odpowiedział pisarz.

Cosimo Medici w wolnym czasie lubił rzeźbić. Wyrzeźbił posąg Neptuna i
polecił ustawić go na głównym placu Florencji. Pokazał go Michałowi Aniołowi
i zapytał:
- Jakie uczucia budzi w tobie mój Neptun?
- Religijne - odpowiedział wielki rzeźbiarz.
- Jak to? - zdziwił się Medici.
- Kiedy patrzę na ten posąg, proszę Boga, by panu wybaczył zepsucie takiej
wspaniałej bryły marmuru.

Michał Anioł przedstawił Cosimo Medici jako pięknego mężczyznę, chociaż ten
w rzeczywistości był garbaty.
- Kto będzie o tym wiedział za 500 lat? - wytłumaczył zdumionym rodakom.

Pewien milioner kupił od Turnera obraz. Wkrótce dowiedział się, że obraz, za
który zapłacił 100 funtów, Turner malował tylko dwie godziny. Milioner się
zdenerwował i wniósł do sądu sprawę o oszustwo. Sędzia zapytał malarza:
- Niech pan powie, jak długo pracował pan nad tym obrazem?
- Całe życie i dwie godziny - odpowiedział Turner.

Pewien bankier poprosił Verneta o jakiś rysunek. Malarz przez pięć minut
zrobił niewielki rysunek i powiedział:
- To będzie kosztować 1000 franków.
- Jak to, 1000 franków za rysunek, na który stracił pan tylko pięć minut?!
- Tak - odpowiedział Vernet - ale ja straciłem 30 lat życia, żeby nauczyć
się robić takie rysunki w ciągu pięciu minut.

Kiedyś do pracowni Norwida zaszedł znajomy ziemianin. Gospodarz przyjął go w
brudnym fartuchu i z paletą w ręce. Ziemianin popatrzył na gospodarza i na
obrazy wiszące na ścianach, po czym ze współczuciem zapytał:
- A więc pan musi wszystko namalować samemu?
- Niestety, nie mam lokaja - odpowiedział Norwid.

Do Juliusza Kossaka przyszedł znajomy i zaczął opowiadać o swoim psie:
- Jeśli każę mu zjeść jabłko, to on je zje, chociaż nie lubi jabłek. A gdy
położę przed nim kawałek mięsa i powiem: "nie rusz", to on go nie zje, nawet
gdy jest bardzo głodny.
- Zawsze uważałem, że psy to mądre zwierzęta - powiedział Kossak - ale teraz
widzę, że są tak samo głupie jak ludzie.

Amerykańskiego malarza, Jamesa Whistlera, zapytano kiedyś, czy to prawda, że
zna osobiście angielskiego króla.
- Skąd wam to przyszło do głowy? - zdziwił się malarz.
- Sam król o tym mówił...
- Król się tylko tak chwali - odpowiedział Whistler.

Do Edgara Degasa zwrócił się pewien człowiek:
- Proszę mi wybaczyć, ale pańska twarz wydaje mi się znajoma. Musiałem ją
widzieć już w innym miejscu.
- Niemożliwe - odpowiedział Degas - swoją twarz noszę zawsze na tym samym
miejscu.

Kiedy Degas był już znanym malarzem, do jego pracowni przyszedł jeden z
miłośników jego talentu. Nie zobaczywszy na ścianie ani jednego obrazu
mistrza, zapytał:
- Dlaczego nie powiesi pan na ścianie którejś ze swoich prac?
- Mój przyjacielu - odpowiedział Degas - nie stać mnie na kupno takich
drogich obrazów.

Pewnego razu CĂŠzanne nocował w małym hoteliku. Na drugi dzień właściciel
hotelu zapytał:
- Jak się panu spało? Myślę, że niezbyt dobrze, bo materac na pańskim łóżku
jest dosyć twardy.
- Ma pan rację - odpowiedział artysta - ale wstawałem w nocy parę razy z
łóżka, żeby trochę odpocząć.

Młody malarz skarżył się Janowi Matejce:
- Maluję obraz dwa dni, a potem czekam dwa lata, żeby go ktoś kupił.
Matejko się uśmiechnął i powiedział:
- Młody przyjacielu, nie trzeba się tak spieszyć. Jeśli będzie pan malować
obraz dwa lata, to go pan sprzeda w ciągu dwóch dni.

Józef Chełmoński spotkał kiedyś znajomego, który na powitanie wykrzyknął:
- Jak cudownie, że od samego rana spotykam takiego wspaniałego człowieka,
jak pan!
- Ma pan więcej szczęścia ode mnie - odpowiedział malarz.

Do pracowni Pabla Picassa wszedł kiedyś nowy listonosz. Oddał malarzowi
list, rozejrzał się wokół i powiedział:
- Zdolnego ma pan synka...
- Dlaczego pan tak myśli? - zapytał Picasso.
- Przecież widzę - tyle tu rysunków.

Pewien dziennikarz zapytał Picassa:
- Którego z wielkich malarzy przeszłości ceni pan najbardziej?
- Rubensa.
- Dlaczego?
- Dlatego, że z dwóch tysięcy jego obrazów do naszych czasów przetrwało
około czterech tysięcy.

Pewien młody poeta przyniósł Voltaire'owi swoją odę pod tytułem "Do potomnych". Voltaire przeczytał odę i powiedział:
- Niezła. Ale myślę, że pod podanym adresem nie dojdzie.

Kiedyś Lessing dostał paczkę, w której było opowiadanie pod tytułem "Dlaczego żyję?" i list, w którym początkujący autor prosił go o ocenę. Lessing przeczytał opowiadanie i odpowiedział: "Żyje pan tylko dlatego, że przysłał swoje opowiadanie pocztą, a nie przyniósł osobiście.

W Weimarze spotkali się na wąskiej ścieżce w parku Goethe i pewien krytyk literacki. Zobaczywszy Goethego, krytyk warknął:
- Nie ustępuję drogi durniom.
- A jak tak - odpowiedział Goethe i zszedł na bok.

Ktoś zapytał Heinego, czym był zajęty przed obiadem.
- Przeczytałem wiersz, który napisałem wczoraj, i w jednym miejscu postawiłem przecinek.
- A po obiedzie?
- Przeczytałem ten wiersz jeszcze raz i skreśliłem przecinek, bo okazał się zbyteczny.

Andersen ubierał się bardzo niedbale. Pewnego razu jakiś złośliwiec zapytał:
- Ten żałosny przedmiot na pańskiej głowie nazywa pan kapeluszem?
Wielki baśniopisarz nie dał się wyprowadzić z równowagi i spokojnie odpowiedział:
- A ten żałosny przedmiot pod pańskim kapeluszem nazywa pan głową?

Kiedyś jeden ze znajomych Marka Twaina zanudzał go opowieściami o swojej bezsenności.
- Czy pan rozumie? Nic mi nie pomaga, absolutnie nic.
- A nie próbował pan rozmawiać sam ze sobą? - zapytał Twain.

W 1882 roku Oscar Wilde po raz pierwszy przyjechał do Stanów Zjednoczonych. Celnik zapytał go, co przewozi przez granicę.
- Nic, oprócz mojego talentu - odpowiedział pisarz.

Któregoś wieczoru Bernard Show przyszedł do teatru trochę spóźniony, już po rozpoczęciu spektaklu. Poproszono go, by skierował się do swojej loży i cicho zajął miejsce.
- A co, widzowie już śpią? - zapytał Show.

Pewnego razu, kiedy Balzac jak zwykle przyszedł do wydawcy po zaliczkę, zatrzymał go w drzwiach sekretarz i powiedział:
- Bardzo mi przykro, panie Balzac, ale pan wydawca dzisiaj nie przyjmuje.
- To nic - odpowiedział Balzac - najważniejsze, żeby dawał.

Do Balzaka przyszedł rzemieślnik i zażądał zapłaty za wykonaną pracę. Balzac wyjaśnił, że nie ma teraz pieniędzy i poprosił go, żeby przyszedł kiedy indziej. Rzemieślnik się zdenerwował i zaczął krzyczeć:
- Kiedy przychodzę po pieniądze, to pana nigdy nie ma w domu, a gdy nareszcie pana zastałem, to pan nie ma pieniędzy!
- To zupełnie zrozumiałe - powiedział Balzac. - Gdybym miał pieniądze, to bym nie siedział w domu.

Król Fryderyk II pewnego razu zaproponował Voltaire'owi przejażdżkę łódką. Pisarz zgodził się chętnie, ale gdy zobaczył, że łódka przecieka, szybko z niej wyskoczył.
- Ależ pan się boi o swoje życie - zaśmiał się król - a ja się nie boję.
- To zrozumiałe - odpowiedział Voltaire. - Teraz na świecie królów dużo, a Voltaire jest tylko jeden.

Tristanowi Bernardowi przedstawiono kiedyś drugorzędnego autora, który pisywał biografie sławnych ludzi.
- Już od dawna mam zamiar napisać o panu książkę - powiedział literat - a kiedy pan umrze, napiszę pana biografię.
- Wiem o tym - westchnął sławny humorysta - i dlatego chcę jeszcze długo żyć.

Pewien dramaturg zaprosił André Gide'a na premierę swojej sztuki. Po drugim akcie André Gide zwrócił się do autora sztuki:
- Teraz na dworze musi być ulewa.
- Dlaczego pan tak myśli? - zapytał autor.
- Bo wszyscy zostają, żeby zobaczyć trzeci akt - odpowiedział André Gide.

Pewnego razu do Tomasza Manna przyszedł początkujący pisarz. Przeczytał Mannowi kilka swoich utworów i poprosił go o ocenę.
- Powinien pan dużo czytać - powiedział Tomasz Mann. - Czytać, czytać, jak najwięcej czytać.
- Dlaczego?
- Jeśli pan będzie dużo czytać, to nie będzie pan miał czasu na pisanie - odpowiedział Mann.

Pewnego razu przyszedł do Bertolda Brechta młody człowiek i powiedział:
- Mam w głowie mnóstwo pomysłów i mogę napisać dobrą powieść, nie wiem tylko, jak zacząć.
Brecht się uśmiechnął i doradził:
- Bardzo prosto. Niech pan zacznie od górnego lewego rogu kartki.

Zapytano raz Hemingwaya, co to jest szczęście.
- Szczęście - to dobre zdrowie i słaba pamięć - odpowiedział pisarz.

Pewien bankier poprosił Verneta o jakiś rysunek. Malarz przez pięć minut zrobił niewielki rysunek i powiedział:
- To będzie kosztować 1000 franków.
- Jak to, 1000 franków za rysunek, na który stracił pan tylko pięć minut?!
- Tak - odpowiedział Vernet - ale ja straciłem 30 lat życia, żeby nauczyć się robić takie rysunki w ciągu pięciu minut.

Amerykańskiego malarza, Jamesa Whistlera, zapytano kiedyś, czy to prawda, że zna osobiście angielskiego króla.
- Skąd wam to przyszło do głowy? - zdziwił się malarz.
- Sam król o tym mówił...
- Król się tylko tak chwali - odpowiedział Whistler

Do Edgara Degasa zwrócił się pewien człowiek:
- Proszę mi wybaczyć, ale pańska twarz wydaje mi się znajoma. Musiałem ją widzieć już w innym miejscu.
- Niemożliwe - odpowiedział Degas - swoją twarz noszę zawsze na tym samym miejscu.

Kiedy Degas był już znanym malarzem, do jego pracowni przyszedł jeden z miłośników jego talentu. Nie zobaczywszy na ścianie ani jednego obrazu mistrza, zapytał:
- Dlaczego nie powiesi pan na ścianie którejś ze swoich prac?
- Mój przyjacielu - odpowiedział Degas - nie stać mnie na kupno takich drogich obrazów.

Młody malarz skarżył się Janowi Matejce:
- Maluję obraz dwa dni, a potem czekam dwa lata, żeby go ktoś kupił.
Matejko się uśmiechnął i powiedział:
- Młody przyjacielu, nie trzeba się tak spieszyć. Jeśli będzie pan malować obraz dwa lata, to go pan sprzeda w ciągu dwóch dni.

Józef Chełmoński spotkał kiedyś znajomego, który na powitanie wykrzyknął:
- Jak cudownie, że od samego rana spotykam takiego wspaniałego człowieka, jak pan!
- Ma pan więcej szczęścia ode mnie - odpowiedział malarz.

Do pracowni Pabla Picassa wszedł kiedyś nowy listonosz. Oddał malarzowi list, rozejrzał się wokół i powiedział:
- Zdolnego ma pan synka...
- Dlaczego pan tak myśli? - zapytał Picasso.
- Przecież widzę - tyle tu rysunków.

Pewien dziennikarz zapytał Picassa:
- Którego z wielkich malarzy przeszłości ceni pan najbardziej?
- Rubensa.
- Dlaczego?
- Dlatego, że z dwóch tysięcy jego obrazów do naszych czasów przetrwało około czterech tysięcy.

W początkach naukowej kariery Alberta Einsteina pewien dziennikarz spytał panią Einstein, co myśli o swoim mężu.
- Mój mąż to geniusz! On umie robić absolutnie wszystko, z wyjątkiem pieniędzy.

HISTORIA

Absynt wziął swoją nazwę od głównego ziołowego składnika – piołunu (z łac. Artemisia Absinthium) zawierającego w sobie TUJON wokół którego narosło wiele legend i mitów.

Tak więc czym jest Absynt:

Absynt jest alkoholem destylowanym z maceratu ziołowego którego głównymi ziołami są piołun, anyż zielony, (nie mylić z anyżem gwiazdkowym) i koper włoski.

Artemisia Absinthium - piołunPimpinella Anisum - anyż zielonyFoeniculum Vulgare - koper włoski

Inne zioła które mogą wejść jeszcze w skład Absyntu to melisa, hyzop, kolendra, bylica pontyjska ...

Tradycyjnie powinien być koloru lekko zielonego lub zielono żółtego. Kolor ten powstaje w ostatniej fazie produkcji, poprzez chwilowe moczenie ziół z których uwalnia się chlorofil.

Są też Absynty bezbarwne tj. pominięto w nich etap kolorowania i w takich Absyntach specjalizują się Szwajcarzy. Moc trunku waha się od 45 % – 72 % w Absyntach pierwszej jakości stosuje się alkohol z winogron co bardzo podnosi walory smakowe ale niestety podnosi też znacząco cenę.

Ale zacznijmy od początku:

Absynt zaczęto produkować pod koniec XVIII w. w Couvet w Szwajcarii i w Pontarlier we Francji. Osobą której przypisuje się opracowanie pierwszej receptury to Dr. Pierre Ordinaire w roku 1792. Pierre Ordinaire przez lata produkował go jako elixir na wszelkie dolegliwości.

Przed śmiercią Dr. Ordinaire oddaje przepis na ten elixir siostrom Henriod które zaczynają produkcje na małą skalę.

Z początku Absynt był robiony jako lekarstwo ale człowiek o imieniu Major Dubied widział w Absyncie bardziej aperitif niż lekarstwo. Odkupił recepture od pań Henriod i wraz ze swoim zięciem Henri-Louis Pernod otwiera w 1797 r. Pierwszą destylarnie Pernod Fils w Couvet w Szwajcarii. Henri-Louis Pernod

W 1805 r. Aby uniknąć opłat celnych i by łatwiej rozpowszechnić Absynt we Francji Henri-Louis Pernod otwiera drugą destylarnie w Pontarlier na terenie Francji. I w tym momencie po tych zawiłych i trudnych początkach zaczyna się historia Absyntu który zawładną dusze artystów XIX wiecznej Europy.

Kamieniem milowym w historii Absyntu była wojna w Algierii w 1840r. Tam właśnie żołnierze francuscy aby odkazić wodę dodawali do niej Absynt i pijali go przeciwko malarii i innym chorobom.Mugnier

I tak wracający z wojny żołnierze przywozili Absynt do domów co spowodowało jego wielką popularność.

W niedługim czasie bary i kawiarnie wypełniły się ludźmi pochylającymi się nad kieliszkiem Absyntu a o koło godziny 5.00 po południu była "l'Heure Verte" – zielona godzina.

Szczyt popularności Absyntu przypadł na okres pomiędzy 1880-1915 czyli francuska Belle Epoque. We Francji Absynt był o wiele bardziej popularny aniżeli w innych krajach. Pijali go wtedy wszyscy Damy, Gentlemani, buissnesmani artyści politycy jaki i zwykli ludzie. W 1874 r. Francuzi wypili 700 000 litrów Absyntu a w 1910r spożycie urosło do 36 000 000 litrów. Może wygląda to na wielką liczbę ale spójrzmy na to inaczej liczba ta to tylko 3% całkowitego spożycia alkoholu we Francji np. spożycie wina to 72% z całości !!!

Cafe

Absynt przede wszystkim został ukochany przez wszelakich artystów pisali o nim poematy, malowali go itp. Był ich muzą, ich natchnieniem a często ich życiem.

W absynice zatracil się między innymi: Henri de Toulouse Lautrec, Pablo Picasso, Vincent Van Gogh, Oscar Wilde, Charles Baudelaire, Ernest Hemingway, Edouard Manet, Edgar Degas...

Vincent van Gogh nad szklanką absyntu - H.T. Lautrec.

Ale wspaniałe lata miały się ku końcowi na francuskie winnice padła zaraza wiele winnic zbankrutowało i upadło drastycznie zmniejszyło to sprzedaż i podniosło cenę wina do tego całą Europę toczyła fala alkoholizmu z którą nie potrafiono sobie poradzić. Absynt z początku drogi trunek stał się nagle bardzo tani i dostępny dla wszystkich wypełniając lukę po drogim i niedostępnym winie. Siłą rzeczy Absynt stał się celem dwóch organizacji jedna z nich to lobby winiarskie które próbowało po latach posuchy odzyskać rynek a druga to ruch antyalkoholowy który stan ogólnonarodowego alkoholizmu upatrywał właśnie w Absyncie.

Absinthe la mort

Zaczęto wiec badania by dowieść że Absynt uzależnia, powoduje halucynacje, padaczkę, uknuto wtedy pojęcie „ABSINTHISM”. Jak później dowiedziono syndromy „absinthism`u” występują także w przypadku picia dużych ilości zwykłego alkoholu jak wino czy wódka ale niestety cel już został obrany.

Oczywiście jak i w dzisiejszych czasach i w tedy były produkowane tanie złej jakości Absynty w których zamiast naturalnego chlorofilu do barwienia używano siarczan miedzi a także aby Absynt ładniej mętniał używano trujący Chlorek Antymonu. Te nisko budżetowe „Absynty” nie miały nic wspólnego z Absyntami wiodących marek to tak jak u nas „Johnnie Walker” (barwiony bejcą) ze stadionu „XX-lecia” a oryginalny Johnnie Walker czy inna wysoko jakościowa Whisky.

Gwoździem do trumny który przybił zakaz produkcji i sprzedaży Absyntu na Świecie było słynne morderstwo z 1905r w Szwajcarii gdzie po dwóch szklankach Absyntu Jean Lanfray zastrzelił ciężarną żone dwoje swoich dzieci i w końcu samego siebie wypadek ten nazwano później „morderstwem Lanfray`a” lub „Absyntowym Morderstwem”. Ale to była oficjalna wersja Ligi antyalkoholowej która chciała przekazać opinii publicznej ze to właśnie Absynt jest powodem takiego zachowania. Ale to nie jest tak do końca jak to mawia mój kolega zapomniano jednak o tym ze człowiek ten był alkoholikiem i jego dzienne spożycie alkoholu to co najmniej 5 l wina i nie inaczej było tego tragicznego dnia wypił one wtedy tylko dwie szklanki Absyntu i to na wiele godzin przed atakiem a oprócz tego ... crčme de menthe, cognac, 6 szklanek wina do obiadu i jeszcze jedna szklankę przed wyjściem z pracy, dwie filiżanki kawy z brandy i litr wina w drodze do domu. Wiec jak widać na gołej dłoni że to Absynt musiał tak zadziałać J. Ale nic już nie mogło Absyntowi pomóc. W 1905 r zakazano go w Belgi w 1910 w Szwajcarii w 1912 w USA i w końcu w 1915 we Francji. Większość z destylarni Absyntu upadło, kilka się przebranżowiło na inne alkohole a inne jak Pernod Fils przeniosło swoją produkcję do Hiszpanii gdzie Absynt nigdy nie został zakazany i produkowali go tam jeszcze przez kilka lat na niewielką już skalę. Niestety nadeszła I Wojna Światowa i pamięć o tym trunku umarła wraz z milionami żołnierzy którzy zginęli na tej Wojnie a nowe pokolenie nie znało i wiedziało już co to Zielona Wróżka L

Nowa era Absyntu.

Po prawie 100 letniej przerwie Absynt powoli zaczyna odradzać się z popiołów.

I to właśnie za sprawą jeszcze wtedy Czechosłowacji 1989 roku po Aksamitnej Rewolucji i obaleniu komunizmu pan Radomil Hill odzyskał rodzinną małą destylarnię i zaczął w niej produkować Absinth Hill`s tak jak dawniej jego dziadek. Absynt w Czechach, Hiszpanii i W. Brytanii nie był nigdy zakazany. Hill`s Absinth szybko zdobył popularność w Wielkiej Brytanii jak i w Niemczech co prawda daleko mu do prawdziwego destylowanego Absyntu jaki był dostępny w XIX w ale swoje zrobił, obudził legendę z letargu.

21 czerwca 1998r za sprawą George Rowley`a zalegalizowano Absynt w Unii Europejskiej. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać bardziej lub mniej udane wersje tego alkoholu. W 2003 roku Polska przyjęła Unijne prawo i od tego momentu Absynt można legalnie produkować i sprzedawać w Polsce.

Rok 2004 to rok legalizacji Absyntu w Szwajcarii, tak naprawdę w Szwajcarii nigdy nie przestano go produkować w Val-de-Traveres każdy po cichu przez te wszystkie lata robił Absynt na własne potrzeby J Jeden z nielicznych krajów który ma ciągle zakaz sprzedaży, produkcji i importu Absyntu to USA i nie wygląda żeby szybko miało się to zmienić.

Podsumowanie.

Pamiętaj Absynt nie sprawi że OSZALEJESZ, Absynt nie powoduje HALUCYNACJI, Absynt nie jest NARKOTYKIEM, traktuj go jako wspaniały aperitif który pozwoli poczuć Ci się jak w XIX wiecznej kawiarni na Montmartcie w Paryżu.